| |
Z opowieści kosmetyczki
Cudze chwalicie - swojego nie znacie. Od dwóch co najmniej lat
nabyć można preparat dermatologiczny (bo słowo kosmetyk wydaje mi
się tu za małe) rodzimej produkcji, będący hydrolizatem kolagenu
rybiego z domieszką elastyny i kwasu mlekowego. Mam na myśli
specyfiki o nazwach:
Kolagen Aktiv prof. Przybylskiego
Collagen Beauty
Kolagen Naturalny firmy Colway produkowany przez Inventia
Polish Technologies
Poznałam wszystkie trzy w praktyce gabinetowej, osobistym
użytkowaniu i w opiniach dziesiątek swoich klientek.
Zaczynałam na Kolagenie Aktiv profesora Przybylskiego, gdyż był
pierwszym dostępnym na rynku i ... co tu kryć - zwariowałam na
punkcie tego specyfiku, jeśli w ogóle wypada tak powiedzieć
profesjonalistce, kosmetyczce z 18 letnim stażem i wykładowcy
akademickiemu. Mając dostęp do najlepszych kosmetyków świata, do
wszelkich absolutnie nowinek, znoszonych mi do testowania i w
nadziei na pomoc w promowaniu - nie zetknęłam się z preparatem o tak
spektakularnym działaniu.
Mówiąc szczerze, nie pojmuję dlaczego za polskim kolagenem nie
szaleje jeszcze cały kobiecy świat konsumentek...
Nie sądziłam, że „zdradzę" kiedykolwiek kolagen Przybylskiego.
Jakość produktów oferowanych przez Profesora niestety spadła.
Chodziło o bariery temperaturowe w których kolagen zachowywał
biologiczną aktywność. Przerzuciłam się zatem na konkurencyjny
"Collagen Beauty", który okazał się ... niczym nie gorszy!
Finalnie zaś, od jesieni 2004 wybrałam definitywnie Kolagen
Naturalny. Faworyzuję Kolagen Naturalny firmy Colway, gdyż jest
wygodny w aplikacji (dozownik), nie ma w nim chemicznego konserwanta
EUXYLU K600 (zawiera go Beauty) i jako jedyny obecnie nie wymaga
przechowywania w lodówce, nawet latem. Ponadto ma największą
zawartość "kolagenu w kolagenie" - ok. 45% - maksymalną do
umieszczenia w postaci żelu kosmetycznego. Byłam mile zaskoczona,
gdy otrzymałam od Colway list informujący, że dzielą się oni ze mną
marżą z obrotu osób, którym kolagen poleciłam. Nie znałam zasad
sieciowego marketingu. Ktoś za mnie powypełniał umowy i jakieś
deklaracje, a ja odbieram od przełomu roku prowizję - ponad tysiąc
zł każdego miesiąca, co jest sympatyczne i sprawia, że kolagen
zużywany przeze mnie w obu moich gabinetach, mam prawie za darmo.
Zrewanżować się poradami o użytkowaniu jest dla mnie przyjemnością:
1. Częstotliwość używania:
Jeśli masz czas - dwa razy dziennie. Rano umyj skórę wodą z mydłem i
na wilgotną jeszcze nałóż najcieńszą jak Ci się uda warstwę
kolagenu. Nic więcej nie rób. Preparat wchłonie się zanim
podgrzejesz ranne kakao. Potem normalny makijaż i ... witaj nowy
dniu!
Wieczorem przeciwnie. Pełne misterium. Z peelingiem, masażem i
kremem lub maseczką, lub balsamem. W weekendy lub na urlopie pozwól
sobie na trzecią aplikację w środku dnia, lecz tylko przez pierwsze
sześć tygodni przygody z kolagenem. Pozostawanie na powierzchni
naskórka złuszczonych resztek (nawet minimalnych ilości) kolagenu
oznacza tylko dwie rzeczy: albo za wiele nakładasz, albo osiągnęłaś
stadium nasycenia skóry kolagenem taki, że pora przejść na jeden -
wieczorny zabieg w ciągu doby. Natury nie oszukasz. Skóra nie
przyjmie więcej kolagenu niż potrzebuje. Przekonasz się o tym
kiedyś, gdy oparzysz się w kuchni i Twoja dłoń wchłonie w miejscu
szoku termicznego nawet 20 mililitrów preparatu, gdy np. całej
twarzy wystarcza pół mililitra na zabieg.
|
|
2. Twarz
- oczyszczenie z makijażu
- umycie ciepłą wodą z mydłem
Na wilgotną jeszcze twarz i szyję nakładamy ruchami zgodnymi z
układem mięśni kolagen cienką warstwą i zostawiamy 5-8 minut do
wchłonięcia. Jeżeli dość silny efekt ściągnięcia skóry jest dla
Ciebie istotnym dyskomfortem - nałóż po około 8-10 minutach swój
ulubiony krem. Nie zalecam bezpośrednio po kolagenie używać
kosmetyków zawierających cynk, ceramidy, retinol, kwasy owocowe.
Z wszech miar godnym polecenia jest pozostawienie na powiekach i pod
oczami porcji kolagenu większej od jednorazowo wchłanianej. Skutek
murowany. Kolagen niezapigmentowany (Platinium) wchłania się
całkowicie, nie pozostawiając na twarzy mgiełki pigmentu. Z tego
chociażby względu, jeżeli Cię na to stać, używaj do twarzy i dekoltu
- Platinium.
3. Ciało
Wcieraj zawsze po kąpieli dłońmi lub z użyciem szczotki, twardej
gąbki w skórę jeszcze wilgotną ruchami masującymi, zgodnymi z
układem mięśni, w kierunku serca. Używaj kolagenu srebrnego lub
grafitowego.
4. Dłonie
W dokładnie umyte dłonie wetrzeć żel srebrny lub grafitowy, a
następnie krem intensywnie nawilżający. Wierzchy dłoni - druga obok
szyi wizytówka wieku kobiety, proszą się o cztery nawet zabiegi
dziennie. W przypadku dłoni kolagen sprawia prawdziwe cuda, o czym
mówi się jakby najmniej.
Kolagen leczy niemal wszystkie choroby paznokci, przy czym paznokcie
należy wprost kąpać w kolagenie. Jest to wyjątek, w którym nie
istnieje pojęcie przedawkowania.
5. Włosy
Po umyciu głowy wetrzeć we włosy i skórę, i pozostawić nie płucząc
lub spłukać letnią wodą z rozpuszczoną małą łyżeczką Graphite nie
wcześniej jak po 20 minutach.
6. Kąpiel aminokwasowa
Błędnie uważa się, że rozpuszczanie kolagenu w wannie to kosztowna
fanaberia. Jeżeli, ktoś posiada aparat do kąpieli perełkowych z
ozonem (np, Biocomfort, Ozonomatic) to organizm jego przyswoi z
jednej takiej kąpieli w temperaturze wody do 30°C więcej peptydów
niż z kilkunastu smarowań ciała.
mgr Maria Brzozowska
|
|